Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Wrz 20, 2018, 18:00:40
 
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Kłótnia ukochanych  (Przeczytany 1152 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
dzina12
Gość
« : Gru 21, 2007, 19:17:37 »

Co może być powodem braku dojścia do porozumienia ukochanych osob?
Czy zawsze wina leży po naszej stronnie?
Zapisane
mahomet
Gość
« Odpowiedz #1 : Gru 21, 2007, 20:10:12 »

 
 dzinko, czasem to jest  tak  że wina leży po samym środku ,jednakże częściej bywa
 tak że   któraś ze stron jest bardziej uparta i za wszelka cenę  chce postawić na
 swoim ,nie rozumiejąc jednocześnie iż  tak naprawdę  bardzo łatwo jest osiągnąć
 konsensus drogą  kompromisu. Ale  niestety nie każdy potrafi pójść na kompromis ,
 gdyż jest niewątpliwie  wielka sztuka ,która zależy w głównej mierze od  charakteru
  jaki dana osoba ma.Powiem szczerze  ze kiedy  zbyt często dochodzi  do kłótni  między dwojgiem ukochanych , i to nawet z błahych powodów  to taki związek staje się " toksyczny" i bardzo ciężko jest go ratować gdyż najczęściej któraś ze stron
  nie wytrzymuje tzw ciśnienia i wtedy  niestety dochodzi do rozkładu . Sztuka kompromisu i zrozumienia  potrzeb partnera bądż też partnerki  ,wzajemny szacunek to żelazna podstawa udanego związku ,jeśli zaś tego nie ma to niestety trzeba sobie powiedzieć żegnaj, bo wybaczać można ale  jak długo i czy to ma w ogóle jakiś sens Coś

 pozdrawiam
 mahomet
 
Zapisane
dzina
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Wiadomości: 9189



« Odpowiedz #2 : Kwi 07, 2017, 21:34:15 »

Uśmiałam się sowicie z tego postu sprzed niemal 10 lat.
Kłótnie ukochanych są na porządku dziennym. Dzisiaj się kłócą, a jutro się godzą. A już nie wspomnę, że u małżonków noc najczęściej jest takim motorem do godzenia.
Ech, chciałabym się tak z ukochany pokłócić i za chwile pogodzić. Mrugnięcie
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10617



« Odpowiedz #3 : Kwi 09, 2017, 20:58:22 »

Podobnie jak przed blisko dziesięcioma laty mam ten sam problem, wtedy nie podjąłem dyskusji.
Dzisiaj jednak napiszę, że moim zdaniem kłótnie w związkach nie powinny mieć miejsca.
Można dyskutować różne problemy, nawet jeśli ma się skrajnie odmienne poglądy i różne zdania.
Dyskusja to jednak nie kłótnia. Każda kłótnia, nawet ta po której strony "godzą" się całą noc, zostawia
po sobie jakąś mniejszą lub większą ranę. Po którejś kolejnej kłótni nawet najlepszy związek się rozpada.
Moim zdaniem jeśli komuś zależy na związku, powinien unikać kłótni. Nieraz już pisałem na tym forum, że
szkoda mi zdrowia i czasu na kłótnie. Dlatego tam gdzie da się kłótni unikać, staram się jej uniknąć.
Kiedyś żmijka zaczęła tutaj wątek o konfliktach. To naprawdę temat rzeka o którym można pisać doktoraty.
Na studiach miałem przedmiot "Konflikt management". Chociaż nie jest to moja najmocniejszy strona, wiem
kiedy konflikty należy podejmować, kontynuować, czasami eskalować a kiedy unikać lub kończyć.
Najlepszym zakończeniem konfliktu jest takie, kiedy obie strony czują się zwycięzcami, chodzi o tak zwaną
sytuację WIN-WIN. Niestety takie rozwiązanie konfliktu można osiągnąć tylko raz. 
Kłótnie w związkach doprowadzają prędzej lub później do rozpadu, gdzie zazwyczaj obie strony przegrywają.
Zapisane
dzina
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Wiadomości: 9189



« Odpowiedz #4 : Kwi 10, 2017, 22:25:46 »


Kłótnie w związkach doprowadzają prędzej lub później do rozpadu, gdzie zazwyczaj obie strony przegrywają.


Sorry, ale nie zgodzę się z tym.
Znam wiele, wiele, wiele małżeństw, którzy w swoim życiu nie raz i nie dziesięć razy się kłócili, i byli w swoim związku do końca. Przykład mi bardzo bliski - moja mama i jej mąż. Notabene Heniuś (mąż mojej mamy) po śmierci mojej mamy powiedział: "nie będę żył bez Anii". Po 4 miesiącach zasnął snem śmierci.
To normalne, że jako niedoskonali ludzie nie unikniemy kłótni. Jest mnóstwo do tego powodów. Chyba nie muszę ich wymieniać, każdy je zna. Rozwodzą się głównie ci, którzy się nie kochają. Każda najmniejsza kłótnia powoduje, że zaczynają myśleć i realizować rozpad swojego małżeństwa.
Tuż "za ścianą" mam małżeństwo, którzy kłócą się co jakiś czas. Ale nie wyobrażają sobie, by one rozbiły ich małżeństwo i się rozstali. Kochają się. Czasy w jakich żyjemy powodują w nas napięcia, które "rozładowujemy" na najbliższych, które mogą być bardzo błahe.
Jak już wspomniałam, tylko małżonkowie, u których ta pierwsza miłość wygasła decydują się na ich rozpad. Wówczas można powiedzieć "
Kłótnie w związkach doprowadzają prędzej lub później do rozpadu, gdzie zazwyczaj obie strony przegrywają."
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10617



« Odpowiedz #5 : Kwi 11, 2017, 20:27:32 »

Nie pisałem, że każdy musi się ze mną zgadzać. Każdy z nas ma prawo a nawet powinien mieć własne zdanie.
Być może są ludzie, którzy mają w genach potrzebę kłótni i bez kłótni żyć nie mogą. Ja do takich nie należę.
Jak już wyżej pisałem, zazwyczaj staram się unikać kłótni, mnie naprawdę szkoda czasu i zdrowia na kłótnie.
Druga sprawa, to jak sama piszesz: "Jak już wspomniałam, tylko małżonkowie, u których ta pierwsza miłość wygasła decydują się na ich rozpad".
Moim zdaniem to właśnie kłótnie, sprzeczki i waśnie zabiły tę miłość i dlatego się rozstają,
a nie dlatego przestają się kochać, bo się za mało kłócili.
Zapisane
dzina
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Wiadomości: 9189



« Odpowiedz #6 : Kwi 14, 2017, 08:17:46 »

Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10617



« Odpowiedz #7 : Kwi 14, 2017, 20:08:43 »

Nie wiem kto i po co wymyśla tego rodzaju hasła. Dla mnie brak w tym logiki i sensu.
Nastolatka, która czytając takie hasła może pomyśleć, że sensem i celem miłości jest kłótnia i godzenie się,
a jak chce się bardziej kochać i być bardziej kochaną, to należy się częściej kłócić. Gdzie w tym sens? Gdzie prawda życiowa?
Czy ludzie zawierają związki dlatego, że wcześniej się często kłócili? Czy kłótnie mają być celem udanego małżeństwa?
Z doświadczenia wiem, że kłótnie bywają częstym powodem rozpadu związków, przyjaźni czy też więzi towarzyskich lub rodzinnych.
Dlatego od pewnego czasu staram się unikać kłótni i kłótliwych osób, mnie naprawdę szkoda czasu i zdrowia na kłótnie i sprzeczki.
Znam przyjemniejsze sposoby spędzania czasu.

Zapisane
kukul777
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 2921



« Odpowiedz #8 : Kwi 15, 2017, 06:25:01 »

Dokładnie Herkulesie, większość tego typu haseł czy jak kto woli cytatów  nawet pisane przez znanych i cenionych ludzi jest bez sensu z którymi wcale lub nie do końca można się zgodzić.  Kiedyś próbowałem przy każdej okazji podważać treść cytowanych myśli ale w sumie to nic nie da, one i tak w kółko będą się powtarzać. Na przykład hasło  "Kto się czubi ten się lubi"  jest w małżeństwie do czasu, w końcu miarka się przebierze, a znam to z życia więc wiem co piszę.   
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10617



« Odpowiedz #9 : Kwi 16, 2017, 21:20:17 »

Kukul, z pewnością nie jesteś jedynym, który wie że kłótnie są częstym powodem rozpadu związków.
Prawie wszystkie wojny zaczynały się od "niewinnych sporów", które przeradzały się w kłótnie a później...
Niewiele jest małżeństw, które po pierwszej kłótni się rozwodzą, ale jeszcze mniej jest takich,
które latami się kłócą i uważają się za szczęśliwe i udane małżeństwo. To tak nie funkcjonuje.
Wiem że nie ma długoletniego małżeństwa, które się nigdy nie kłóci. Ale kłótnia nie może być celem,
lecz swoistą "szkodą" której na dłuższy dystans nie da się uniknąć. Jeśli po takiej kłótni obie strony wyciągną wnioski i zmądrzeją "po szkodzie",
to z pewnością za kilka lat przeżyją wciąż razem następną kłótnię. Ci którzy kłótnie kochają, zazwyczaj nie mają się z kim kłócić.
Zapisane
kukul777
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 2921



« Odpowiedz #10 : Sty 01, 2018, 11:01:33 »

Wątek który zaczął się 11 lat temu nadal jest ciekawy i  aktualny, tylko życie przez ten czas bardziej nas dokształciło. Z doświadczenia wiemy że każda miłość jest piękna, lecz z wiekiem inaczej  postrzegana i w moim wieku ta miłość z przyjaźnią jest bardziej powiązana. Dlatego coraz mniej kłótni w związku mimo że nie jest zalegalizowany, ale problemy jakie życie dwóm bliskim sobie osobą życie daje, w spokoju i w przemyśleniu są teraz zawsze rozwiązywane. Wystarczy w weekend nie tylko lampka wina i nie powinno być problemów których rozwiązać się nie da.
A co wy o tym myślicie ?  Uśmiech Mrugnięcie Uśmiech
Zapisane
Dominika
Szamanka
****
Offline Offline

Wiadomości: 2774


« Odpowiedz #11 : Sty 08, 2018, 18:10:27 »

No ta lampka wina jest kusząca. Duży uśmiech

Dzina

Co może być powodem braku dojścia do porozumienia ukochanych osob?
Czy zawsze wina leży po naszej stronnie?

Jeżeli osoby się kochają a nie potrafią się porozumieć to może tak naprawdę się nie kochają, tylko kochają swoje wyobrażenie o miłości? A zatem wina jest obustronna. Duży uśmiech

Zapisane
marek85
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 9


« Odpowiedz #12 : Sty 09, 2018, 07:57:14 »

Czytałem niedawno artykuł o tym "Jak rozmawiać?" na portalu o zdrowiu http://www.zachowajmyzdrowie.pl/jak-rozmawiac/ . Poruszający temat bo okazuje się że w większości nie potrafimy ze sobą rozmawiać? Zacząłem się zastanawiać jak to wygląda między mną a moimi rodzicami, mną a moją dziewczyną, czy wśród kumpli. W zasadzie autor artykułu ma racje. Połowa problemów jakie się pojawiają między ludźmi to brak rozmowy. Co z tego, że mam dziewczynę skoro nie potrafimy ze sobą rozmawiać. To jak w polityce. Prezydent mówi o konsultacjach społecznych, potem siada z preziem i ustalają wszystko co i jak. Nawet najściślejsze grono partyjne robi potem z twarzy gębę bo nie wiedzą o co chodzi. Dlaczego tak jest. Dlaczego w erze mediów społecznościowych, darmowych komunikatorów nie potrafimy ze sobą rozmawiać?

Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10617



« Odpowiedz #13 : Sty 09, 2018, 23:29:46 »

Kiedy ten wątek powstał celowo nie zajmowałem stanowiska w tej sprawie. W zasadzie wszystkie moje związki zakończyły się z powodu kłótni.
Nie cierpię kłótni, nie lubię sprzeczek, nie przepadam za słownymi przepychankami.
Ktoś kto się kocha, szanuje albo ceni powinien unikać kłótni i sprzeczek. Wiem że można lub czasami trzeba "postawić na swoim".
To jednak da się też bez zbędnej kłótni zrobić. Przecież życie jest takie krótkie. Po co zatruwać je kłótniami?
Jestem naprawdę otwarty na nowe pomysły, nowe idee czy nowe trendy, ale kto mi wytłumaczy:
Dlaczego, po co i w jakim celu ludzie, którzy się kochają mają kłótniami zatruwać sobie życie?
Zapisane
kukul777
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 2921



« Odpowiedz #14 : Sty 17, 2018, 10:18:19 »

Sam przebieg kłótni owszem też ważny jest ale najważniejsze jakich słów użyto też, niektóre słowa tak bardzo ranią, że już na pewno nigdy między partnerami nie będzie jak wcześniej, tak samo. A każda następna pewność ugruntowuje że bliski koniec się wkrótce szykuje i tylko dzieci które na wychowaniu mamy sprawiają że mimo rozpadu związku wciąż jeszcze trwamy. Niektórym partnerom się zdarza że do ostatnich chwil kłócąc się razem ale obok siebie trwają i w końcu  te kłótnie chyba  ich nakręcają, ale to nie jest życie i nie mała  część z nas, w końcu dochodzi do wniosku że pora zacząć swoje życie jeszcze raz.  Trzeba też dodać że my sami swoje życie reżyserujemy i od nas samych zależy ile  w nim pięknych i spokojnych chwil mieć będziemy.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10617



« Odpowiedz #15 : Sty 17, 2018, 22:50:33 »

Kukul, od początku świata istnieje coś, co dzisiaj nazywamy konfliktem interesów. Jeśli wierzyć Biblii,
to już Ewa nawywijała z jabłkiem w Raju tak, że Bóg nie tylko ją ale i Adama z raju wygonił.
Tak sobie myślę, że gdyby oprócz Ewy żyła w raju inna kobieta, to pierwszy rozwód byłby już wtedy opisany w Biblii.
Każdy człowiek jest inny, ma inne cele, marzenia, dążenia i preferencje. Natura tak sprawiła, że kobiety mają
nieco inne marzenia jak mężczyźni. Pomijam sprawę równouprawnienia, która jest dla mnie oczywistością.
Nie da się jednak pogodzić kobiety i mężczyzny, którzy mają w genach dominację a tym bardziej bezkompromisowość.
Partnerstwo zawsze musi być kompromisem celów i priorytetów. Partnerstwo oznacza uzupełnianie i wzmacnianie tego MY
a nie walką o to które JA jest w związku ważniejsze. Kłótnia to nic innego jak próba udowodnienia, że moje JA jest ważniejsze.
Ten wątek powstał ponad 10 lat temu, przypuszczam, że będzie w nim o czym pisać tak długo jak to forum będzie istniało i kilka dni dłużej.
Moje zdanie w tym temacie się jednak nie zmieni, wciąż uważam iż kłótnie to trucizna dla miłości.
Poza tym nie poznałem dotychczas nikogo, kto chętnie wraca do domu po to aby się "serdecznie" pokłócić.
Spieszmy się kochać ludzi, bo życie jest takie krótkie.
Zapisane
dzina
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Wiadomości: 9189



« Odpowiedz #16 : Sty 21, 2018, 18:54:12 »

Kukul, od początku świata istnieje coś, co dzisiaj nazywamy konfliktem interesów. Jeśli wierzyć Biblii,
to już Ewa nawywijała z jabłkiem w Raju tak, że Bóg nie tylko ją ale i Adama z raju wygonił.

W Biblii nic nie znajdziesz na temat jabłka o którym piszesz. Wspomniano o owocu,  gdzie czytamy:
3 Mojżeszowa 1-6
"1 - A wąż był chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił Pan Bóg. I rzekł do kobiety: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew ogrodu wolno wam jeść?
2 - A kobieta odpowiedziała wężowi: Możemy jeść owoce z drzew ogrodu,
3 - Tylko o owocu drzewa, które jest w środku ogrodu, rzekł Bóg: Nie wolno wam z niego jeść ani się go dotykać, abyście nie umarli.
4 - Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie,
5 - Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.
6 - A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł."

Pomijam sprawę równouprawnienia, która jest dla mnie oczywistością.

Jak już poruszyłeś temat Biblii, pozwolę sobie kontynuować twoją wypowiedz pod kontem tej cudownej księgi.
Efezjan 5: 22-25
22 - Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu,
23-  bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała.
24 -  Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim.
25 -  Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie

Z tych słów nic nie wynika, że jest równo uprawnienie w śród małżonków. Każde z nich ma swoje miejsce. Mąż ma szanować żonę, żona ma być mężowi podporządkowana, a mąż Chrystusowi. Mąż jest głową rodziny. On podejmuje decyzje uwzględniając zdanie żony.

Partnerstwo oznacza uzupełnianie i wzmacnianie tego MY
a nie walką o to które JA jest w związku ważniejsze. Kłótnia to nic innego jak próba udowodnienia, że moje JA jest ważniejsze.


Dokładnie Herkulesie.
Zapisane
Dominika
Szamanka
****
Offline Offline

Wiadomości: 2774


« Odpowiedz #17 : Sty 23, 2018, 10:06:23 »

Czyli wychodzi na to że kobieta ma być uległa a mężczyzna ma ją taką kochać, a jak jest inaczej to mąż kobietę ma przywołać do porządku i znów miłość będzie kwitła? Bez sensu. Przypomina mi to wiarę no, tych terrorystów islamskich. Masakra takie coś szerzyć, brak poszanowania dla kobiet. To taż istota a jaka podrzędna, Ty dzino osoba myśląca wierzysz w te brednie? Masakra. Płacz
Zapisane
kukul777
Moderator Działu
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 2921



« Odpowiedz #18 : Sty 24, 2018, 18:59:37 »

Ale o którą Ewe chodzi, tą ulepioną z gliny, czy tą powstałą z żebra Adama, bo sam już nie wiem pogubiłem się w tym, choć przyznam też że nie bardzo biblia mnie interesowała więc mam mały zasób wiedzy. Na przestrzeni lat dużo się zmieniało, cywilizacja wymogła pewne ustępstwa kościoła wobec ludzi wierzących, głownie tylko dlatego żeby ich nie utracić. Tak więc stary testament zastąpił nowy, np. żeby Józef stary był świętym i.t.p.
Kiedyś interesował mnie konfucjanizm i jedno z jego przesłań, czyńmy za życia dobro, nic o raju który jest formą przetargową w chrześcijaństwie.
Oczywiście to tylko mój punkt widzenia i nie mam zamiaru, dyskutować czy przekonywać kogoś do swoich teorii, zwłaszcza że każdy ma już ukształtowany światopogląd.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10617



« Odpowiedz #19 : Sty 24, 2018, 23:30:39 »

W Biblii nic nie znajdziesz na temat jabłka o którym piszesz. Wspomniano o owocu,  gdzie czytamy:

Czytałem kiedyś Biblię, nawet kilka razy "od dechy do dechy". Później nieraz wracałem do wybranych urywków.
Nie będę dzisiaj wnikać w to czy jabłko jest owocem, czy też tłumaczenie z hebrajskiego lub aramejskiego sprzed
dwóch tysięcy lat jest zgodne z dzisiejszym językiem polskim. Nie zamierzam Ci niczego udowadniać lub Cię do czegoś przekonywać.
Być może masz rację, że był to inny owoc. Nie upieram się przy tym chociaż setki znanych obrazów ukazują Adama i Ewę właśnie z jabłkiem.
W kościele katolickim, gdzie byłem chrzczony, chodziłem na religię, szedłem do komunii, dostałem ślub i chrzciłem dzieci, też mowa o jabłku.
Wiem, że Biblię można różnie interpretować. Jednakże w moim poprzednim wpisie nie chodziło o to jaki to był owoc, lecz jakie były tego skutki.
W życiu też tak jest, że po latach nie pamiętamy o co się kłóciliśmy. Pamiętamy jednak, że się kłóciliśmy.
Pisałem o tym, że kłótnie nawet te nieuniknione są "trucizną" miłości. Trucizny w dużych ilościach nikt nie przeżyje. Miłość też nie.
Pisałem o tym, że jeśli ktoś kocha, powinien unikać kłótni.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0.102 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

tybria swietadynastiatoftegard brazzers illmusen westsnipes