Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Sie 21, 2017, 04:50:46
 
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Lili Marleen  (Przeczytany 9491 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« : Lip 25, 2009, 17:51:02 »

Muzyką człowiek fascynował się "od zawsze". To muzyka nadała naszemu życiu rytm i ton. Nieważne na jakim etapie cywilizacji jesteśmy, muzyka towarzyszyła zawsze ludziom i ludzkości. Od zarania śpiewano piosenki patriotyczne, o Bogu i o miłości.  Każdy naród ma swoją "Bogurodzicę". Każdy region ma swój charakterystyczny taniec czy też rodzaj muzyki.
Ale kiedy narodziły się międzynarodowe hity? Kiedy muzykę z jednego regionu zaczęto nucić i śpiewać w innych regionach? Dzisiaj wiemy, że radio, telewizja i internet zrobiły ze świata jedną wirtualną wioskę, gdzie wszystko jest na "wyciągnięcie ręki", wszędzie jest blisko. Kazanie proboszcza z Tititkowa Górnego może być słuchane w tym samym czasie zarówno w Nowym Yorku jak i w Tokio. Nie zawsze tak było. Kiedyś pisałem już o powstaniu najbardziej znanej kolędy na świecie. "Cicha noc" potrzebowała ponad 30 lat aby wyjść poza Austrię. Dzisiaj śpiewana jest na całym świecie. Zaczynając ten dział zadawałem sobie pytanie, od czego zacząć? Szukać przeboju wszech czasów? Wmawiać komuś, że Szopen jest lepszy od Beethovena? Starać się udowodnić komuś, że Elvis Presley śpiewał lepiej jak Michael Jackson? Po co? Każdy z nich zarobił sobie na pomnik. Nie chcę tutaj pisać o tym, o czym mówi się obecnie w radio, telewizji, czy pisze w gazetach. Po co? Te media żyją innym rytmem i innym tempem. Te media próbują zbić kasę na sensacjach, aferach i reklamie. Niczego nie chcę tutaj reklamować, kasy też tutaj nie zarobię, dlatego chciałbym napisać o czymś, co zasługuje na to, aby o tym pisać. Dzisiaj chciałbym zacząć od czegoś, co według dzisiejszego słownictwa można nazwać pierwszym światowym przebojem. Zanim jednak ten "przebój" stał się światowym przebojem minęło 27 lat. W zasadzie tylko pomyłka zadecydowała o tym, że utwór ten "wypłynął" na fale eteru. Tylko błąd operatora sprawił, że zakazana piosenka stała się pierwszym światowym przebojem.
Młody żołnierz Hans Leip stojąc na warcie podczas pierwszej wojny światowej (1915) wyrymował sobie kilka zwrotek o żołnierskich randkach, flirtach i miłostkach. Nikomu to nie pasowało, mało kto to rozumiał. Nawet po kilku poprawkach tekst wydawał się mało zrozumiały. Hans Leip po dwudziestu dwóch latach wydał swój zbiorek "rymowanek". Rok 1937 był rokiem zapotrzebowań na żołnierską miłość, wierność i oddanie. Rok później Norbert Schultze skomponował do tego tekstu melodię. Schultze był wtedy bardzo znanym i cenionym kompozytorem. Melodia była naprawdę ponad przeciętność. To były jednak czasy, kiedy nawet o sztuce decydowała propaganda i dyktatura. W 1939 Joseph Goebbels słuchając piosenki powiedział: To jest naprawdę dobre. Zmienimy trochę słowa, melodię zmienimy na marszową i puszczamy od rana do wieczora. Norbert Schultze nie chciał "przekomponować" tego na marsz. Lale Anderson, która to śpiewała, nie chciała śpiewać propagandowych piosenek nazistów. Piosenka została zakazana. Goebbels bał się, że piosenka przyczyni się do osłabienia moralności niemieckiego żołnierza.  Nie chciał dopuścić, aby piosenka o dziewczynie, która czeka pod latarnią na żołnierza stała się znana. Przez kilka lat skutecznie blokowano rozpowszechnienie tego utworu. Nikt nie odważyłby się puścić w eter zakazanej piosenki. Przypadki jednak często decydują o losach nie tylko ludzi, ale także utworów.
Wieczorem 18- tego sierpnia 1942 roku oficer odpowiedzialny za dobór piosenek i melodii w Radio Belgrad zachorował. Z zajętej przez Niemców Jugosławii transmitowano program radiowy przeznaczony przede wszystkim do niemieckich wojsk w Afryce. (Afrika-Korps). Owego osiemnastego sierpnia  w rozgłośni Radio Belgrad zadzwonił telefon. Dyżurujący młody telegrafista odebrał rozkazy chorego oficera. Po odczytaniu wiadomości przez spikera, żołnierz ten miał odtworzyć trzeci utwór z przygotowanej dzień wcześniej płyty. Problem w tym, że płyty winylowe mają dwie strony. W eter wysłano pomyłkowo zakazaną przez Goebbelsa piosenkę. Nie było już odwrotu, żołnierze domagali się aby puszczano im codziennie "Lili Marleen". Nawet feldmarszałek Rommel interweniował, kiedy w Belgradzie tłumaczono o zakazie. Stała się rzecz niesłychanie dziwna. Kiedy w megafonach frontowego radia nadawano "Lili Marleen", Anglicy przerywali ogień, oni też chcieli posłuchać. Lale Anderson nagrała w Szwajcarii kolejną płytę, tym razem produkcja szła całą parą. Wkrótce dotarła także do Ameryki. Wszystkie liczące się wtedy rozgłośnie radiowe puszczały "Lili Marleen". To było coś, co wcześniej jeszcze się nie wydarzyło. Prawie cały świat mógł słyszeć piosenkę, która uchodzi dzisiaj za pierwszy światowy hit. Kiedyś patrzałem na program, gdzie były żołnierz Armii Czerwonej opowiadał jak wracając do domu z Berlina, przywiózł sobie gramofon i kilka płyt, które "znalazł" w Berlinie. Nikt w jego wiosce nie znał języka niemieckiego, nikt nie wiedział o czym śpiewa Lale Anderson, ale aż do późnych lat siedemdziesiątych nie było wesela w okolicy, gdzie zabrakłoby "Lili Marleen" puszczanej z gramofonu. Słowa piosenki przetłumaczono na 48 języków. Polską wersję napisał Wojciech Młynarski. Nie jest to dobre tłumaczenie i nie oddaje wiernie myśli zawartych w oryginale, ale sens i treść jest podobna.

Hans Leip 1915 - Polish by Wojciech Mlynarski

Światło mrok rozgarnia,
bo u koszar bram
Pali się latarnia,
którą dobrze znam.
Zobaczyć ciebie w wieczór ten
W jej blasku chcę
Lili Marleen,
Tak chcę, Lili Marleen.

Zbliżasz się i oto
wśród latarni lśnień,
Cienie dwa się splotą
w jeden wspólny cień.
Niech wszyscy ujrzą obraz ten,
Mój cień i twój,
Lili Marleen,
I twój, Lili Marleen.
       Słyszę twoje kroki,
a złociste skry
Twarz twą rzeźbią w mroku,
ból sprawiają mi
Kto będzie z tobą w wieczór ten
I noc po świt,
Lili Marleen,
Po świt, Lili Marleen.

Lecz gdy w otchłań runę,
mocno wierzę że
Jeden pocałunek
twój ocali mnie,
Znów będziesz ze mną w wieczór ten
I noc po świt,
Lili Marleene,
Po świt, Lili Marleen.

Lale Anderson, nagrywała jeszcze inne piosenki, wydała sporo płyt, ale takiego sukcesu, jak z piosenką o dziewczynie spod latarni nigdy już nie odniosła. 
Nie każdemu musi się podobać piosenka sprzed siedemdziesięciu lat. Nie każdemu będzie to brzmiało jeszcze po dwóch dniach w uszach. Każdy jednak kto to przeczyta i posłucha "Lili Marleen", będzie wiedzieć, że jest to pierwszy międzynarodowy hit. Jest to przebój, który jako pierwszy był grany na całym świecie.
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #1 : Sie 12, 2011, 23:19:23 »

Piękna historia tej piosenki. Ta piosenka, wyrażająca tęsknotę żołnierza do normalnego życia, do dziewczyny,  zjednoczyła ich wszystkich, po obu stronach frontu. I słowa i melodia oddają ten nastrój idealnie. Ta jedność słów i melodii, gdzie każda zwrotka ma jakby dwie części, początek opisowy i dalszą część wyrażającą uczucie, stwarzają ten niepowtarzalny nastrój, który "wyrywał dusze" sponiewieranym na wojnie żołnierzom. Nic dziwnego, że stała się takim przebojem i jeszcze dziś podoba się. Mnie się spodobała tak, że przetłumaczyłem ją. Nie znałem jeszcze tekstu Wojciecha Młynarskiego, bo pewnie nie odważyłbym się na własne tłumaczenie, po prostu myślałem, że nie ma słów polskich, a chciałem, żeby to zabrzmiało po polsku. Teraz znalazłem różne tłumaczenia, np. po rosyjsku Lili Marlen napisał Josip Brodski - też pewnie na niego podziałało. Słowa Wojciecha Młynarskiego są błyskotliwe, aczkolwiek nie w pełni wierne oryginałowi - co zostało już napisane. Niemniej jednak też potrafią wprowadzić w ten nastrój. Niezapomniany nastrój Lili Marlen.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« Odpowiedz #2 : Sie 14, 2011, 18:25:10 »

Witaj swalczak, cieszy mnie, że ktoś zabiera głos w wątku, który "wisi" tutaj od ponad dwóch lat. Wiedziałem, że to co podobało się siedemdziesiąt lat temu, nie będzie się podobać każdemu, kto obecnie usłyszy to po raz pierwszy. Napisałem ten wątek, bo miałem potrzebę opisania historii, która była właściwie splotem przypadków. Mój ojciec często mawiał, że historię piszą zazwyczaj ludzie, ale czasami także przypadki.
Lili Marleen jest chyba dowodem na to, że jak jest coś dobre, to nawet propaganda czy zakazy nie są w stanie zahamować tego co nazywamy przeznaczeniem czy też losem.
Jeśli interesują Cię utwory, które za pomocą przypadków stały się światowymi "hitami" polecam przeczytać: "Nieznany twórca"
Wspomniałeś, że przetłumaczyłeś "Lili Marleen" na język polski, chętnie poczytam. Może jak będę po kilku piwkach, to i zaśpiewam.  Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #3 : Sie 14, 2011, 23:59:55 »

Witaj Herkulesie!
Cieszę się z Twojej odpowiedzi i wyrażonego zainteresowania moim tekstem. Może trochę później Ci napiszę. Jeżeli chcesz dowiedzieć się jeszcze coś o tej piosence (chociaż dużo o niej napisałeś), to podaję Ci link do starego, chyba już nieczynnego bloga, który przypadkowo znalazłem w internecie. Są w tym blogu również inne ciekawe rzeczy, jeśli poczytasz inne zapisy. Oto on: http://lwow.blog.onet.pl/CAPSTRZYK-Z-CYTADELI-Jeszcze-o,2,ID383410857,n.
Ciekawie napisałeś o historii kolędy "Cicha noc". Słyszałem już kiedyś o tym, byłem kiedyś na nartach w tych okolicach i opowiadano tam tą historię. Tak, rzeczywiście, przypadek sprawia, że prawdziwe piękno ujawnia się. Pomyślmy, ile takich pięknych utworów, potencjalnych przebojów, nie wypłynęło, bo zabrakło tego przypadku.
Zapisane
*Mandragora*
Moderator Globalny
*****
Offline Offline

Wiadomości: 5330



« Odpowiedz #4 : Sie 15, 2011, 12:12:31 »

Lili Marleen
"polskie wykonanie Edwarda Snopka" - tłumaczenie inne, niż Młynarskiego


Lale Andersen z 1968 roku


Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« Odpowiedz #5 : Sie 16, 2011, 00:18:15 »

...Jeżeli chcesz dowiedzieć się jeszcze coś o tej piosence (chociaż dużo o niej napisałeś), to podaję Ci link do starego, chyba już nieczynnego bloga, który przypadkowo znalazłem w internecie...

Poczytałem sobie dosyć dokładnie, w zasadzie nie ma tam niczego więcej, czego nie ma w moim wątku.
Podoba mi się Twoja zwrotka do "Lili Marleen", nie jest to jednak tłumaczenie. Nazwałbym to dodatkiem lub uzupełnieniem.
Mandragoro, nie wiem na ile znasz język niemiecki, wiem jednak że każdy kto chociaż trochę rozumie niemiecki, wie że wersja śpiewana przez Edwarda Snopka nie ma z tłumaczeniem nic wspólnego.
Kiedy powstały słowa tej piosenki, o piaskach Afryki nie myślał nawet sam Adolf. Lili Marleen, nie została napisana z myślą o żołnierzach z Afrika-Korps, chociaż należy przyznać, że to właśnie dzięki tym żołnierzom i marszałkowi Rommelowi "Lili Marleen" przestała być "zakazaną piosenką".
Mój wujek był marynarzem w Kriegsmarine. W latach 1940- 1944 był telegrafistą na patrolówkach Morza Egejskiego. Do dzisiaj pamiętam jego opowiadania o wszechobecnym uwielbianiu "Lili Marleen".
Oni też słuchali Radio Belgrad, Kriegsmarine chciała także słuchać "Lili Marleen".
Zaczynając ten wątek, chciałem przedstawić piosenkę, która przez wszystkich jest uznana jako pierwszy międzynarodowy "hit". Czytając jednak recenzje z różnych źródeł zaczynam sobie uzmysławiać, że "Lili Marleen", to coś więcej. Ten utwór był niczym modlitwa, podczas której nie strzela się do wroga. Ten utwór sprawił, że żołnierze wielu nacji zrozumieli, że po drugiej stronie frontu są też ludzie, którzy mają rodziny, kogoś kochają i chcą wrócić do domu, do swojej "Lili Marleen". Do dzisiaj pamiętam słowa mojego wujka, który nieraz opowiadał, że w 1944 nikt już nie chciał oddać życia za Führera czy też za Vaterland, dla swojej "Lili" każdy chciał żyć, każdy chciał wrócić do swej "Lili".




Zapisane
*Mandragora*
Moderator Globalny
*****
Offline Offline

Wiadomości: 5330



« Odpowiedz #6 : Sie 16, 2011, 12:08:56 »

Nie znam niemieckiego. Wykonanie Snopka jest wobec tego, co napisałeś - wersją, a nie tłumaczeniem.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« Odpowiedz #7 : Sie 16, 2011, 15:17:00 »

Mandragoro, nie znać języka niemieckiego nie jest grzechem. Tekst, który śpiewa Edward Snopek, jest ciekawy, ale nie jest to tłumaczenie. Snopek śpiewa o piaskach, o pustyni. Między wierszami można się domyślać, że śpiewa o żołnierzach z Afrika- Korps. Pisałem nieco wyżej, że kiedy Hans Leip stojąc na warcie rymował "Lili Marlen", był rok 1915. W tym czasie Adolf jeszcze nie wiedział jaki los zgotuje światu.
Nikt nie myślał jeszcze o Afryce i pustynnych piaskach. W 1915 roku trwała jeszcze pierwsza wojna światowa. Polski nie było od 120 lat na mapie. Z drugiej strony, nie każdy tekst musi być wiernym tłumaczeniem. Przypuszczam, że w innych językach, autorzy tekstów też nieco odchodzą od wiernego tłumaczenia. W sumie o to chodzi aby się podobało.
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #8 : Sie 18, 2011, 23:34:27 »

No cóż, ożywiliśmy dyskusję o Lili Marlem, z czego się cieszę. Okazuje się, że jest jeszcze jeden autor słów polskich, chociaż, rzeczywiście, słowa te są dalekie od oryginału. Masz rację Herkulesie, nie można mówić o tłumaczeniu, bo wówczas wypadły by takie cechy jak rytm, rym - nie ma szans dokładnie przetłumaczyć wiersza na wiersz w innym języku. Trzeba mówić raczej o "przekładzie", bardziej lub mniej bliskim oryginału. W tym sensie, mój polski tekst Lili Marlen jest bliższy oryginałowi niż tekst Wojciecha Młynarskiego. Tekst Edwarda Snopka jest rzeczywiście raczej inną wersją tej piosenki. Ośmieliłeś mnie Herkulesie, chwaląc moją zwrotkę i chyba zdecyduję się pokazać Ci całość mojego tekstu. Zrobię to być może w następnym wejściu.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« Odpowiedz #9 : Sie 19, 2011, 10:20:15 »

Ja wciąż cierpliwie czekam na Twoją wersję "Lili Marleen". Mam nadzieję, że nie tylko mnie się spodoba.
Do dzieła, wklejaj.
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #10 : Sie 19, 2011, 12:02:59 »

No cóż, trzeba się rozstać z "moją" Lili Marlen. Chyba w pierwszej zwrotce trochę ją skrzywdziłem. Ale i tak nie przestaje być obiektem marzeń. Pij już piwo Herkulesie, bo (myślę, że) zaraz będziesz śpiewał. Jak zaśpiewasz, to napisz czy Ci się podobało.


Lili Marlen

Przed koszarami, koło wielkiej bramy
Stoi latarnia, pod nią stają damy.
Tam chciałbym Ciebie spotkać znów,
Dziewczyno z koszarowych snów.
Ciebie, Lili Marlen. Jak dawniej, Lili Marlen.

Oba nasze cienie, jeden tworzą cień,
Niech się nic nie zmienia,
Niech wiecznie trwa ten dzień.
Niech wszyscy ludzie widzą nas,
Pod tą latarnią cały czas.
Ja i Ty, Lili Marlen.
Ty i ja, Lili Marlen.

Już capstrzyk wzywa, już głośno trąbka dmie.
Ta trąbka natarczywa do koszar woła mnie.
Kolego daj mi jeszcze czas,
Bym mógł popatrzeć jeszcze raz
Na mą Lili Marlen.
Na Ciebie, Lili Marlen.

Ona zna Twe kroki, ona wszystko wie.
Świeci od zmroku, lecz już nie pamięta mnie.
I wielki ból mi sprawia myśl,
Że pod latarnią stoisz dziś,
Z innym, Lili Marlen.
Nie ze mną, Lili Marlen.

W moich wspomnieniach wciąż wielką rolę grasz,
W moich marzeniach nadal widzę Twoją twarz.
Gdybyś Boże chciał mi szczęście dać,
To pod latarnią chciałbym stać
Z moją Lili Marlen.
Jak dawniej, Lili Marlen.

Przekład: swalczak.

Zdaję sobie sprawę z wielu niedostatków tego tekstu, ale i tekst oryginalny też ma niedostatki i w tym jest jego siła. Ostatecznie tekst ten napisał prosty żołnierz, który, jak umiał, wyraził swoją tęsknotę. I dlatego tak trafiło to do innych, podobnych jemu. Nie wiem, bo trudno to ocenić samemu, czy udało mi się chociaż w części wyrazić te uczucia.
Zapisane
Dominika
Szamanka
****
Offline Offline

Wiadomości: 2760


« Odpowiedz #11 : Sie 19, 2011, 13:59:04 »

Witam  panowie. Uśmiech

Tak wzdychacie do tej Lili, aż jej zazdraszczam(napewno nie tylko ja tak myślę, prawda panie?) Duży uśmiech
A tak na poważnie, to czuję, że dołączył do naszego grona prawdziwy poeta.
Mam nadzieję, że podzielisz sie swoją twórczością tu z nami?

Pozdrawiam. Uśmiech
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« Odpowiedz #12 : Sie 20, 2011, 12:41:41 »

...Pij już piwo Herkulesie, bo (myślę, że) zaraz będziesz śpiewał. Jak zaśpiewasz, to napisz czy Ci się podobało.

Piwka jeszcze nie wypiłem, ale przyznam, że próbowałem czytać wystukując takt melodii.
Aby dokładnie tekst pasował do melodii, należałoby w dwóch miejscach coś poprawić.
Sam tekst jest jednak bardzo ciekawy. Uważam, że jest lepszy od tekstu śpiewanego przez Snopka. Po pierwsze dlatego, że ma tę "nutkę tęsknoty". Moim zdaniem trafiłeś dużo lepiej w ton, którym posłużył się Hans Leip rymując Lili.
Swoją drogą zastanawiam się jak znalazłeś wątek na naszym forum, który napisałem już ponad dwa lata temu. Przypadek?


Dominiko, samym tylko wzdychaniem nikogo się nie krzywdzi.

Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #13 : Sie 21, 2011, 12:11:32 »

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że, tu i ówdzie, w moim przekładzie pojawia się dodatkowa  głoska, która "zakłóca" rytm wiersza. Wynika z tego powodu pewna "chropowatość" tekstu. No ale w oryginale jest podobnie. Jeśli chcesz, to wystukaj Herkulesie chciażby pierwszą zwrotkę:
Vor der Kaserne, vor dem großen Tor,
Stand eine Laterne und steht sie noch davor.
So wollen wir uns wiedersehn,
Bei der Laterne wolln wir stehn,
Wie einst Lilli Marleen, wie einst Lilli Marleen.

Albo trzecia zwrotka:
Schon rief der Posten: "Sie blasen Zapfenstreich!
Es kann drei Tage kosten" - "Kamerad, ich komm ja gleich!"
Da sagten wir auf Wiedersehen,
Wie gerne wollt ich mit dir gehn,
Mit dir, Lilli Marleen, mit dir, Lilli Marleen.
Nie mówiąc już, że pierwsze dwa wiersze drugiej zwrotki są dwunastozgłoskowe, a np. te pierwsze dwa wiersze w pierwszej zwrotce są dziesięciozgłoskowe, a w innych zwrotkach jeszcze inaczej. Aby to zobaczyć (wystukać) podaję cały tekst oryginału:

Lilli Marleen

Vor der Kaserne, vor dem großen Tor,
Stand eine Laterne und steht sie noch davor.
So wollen wir uns wiedersehn,
Bei der Laterne wolln wir stehn,
Wie einst Lilli Marleen, wie einst Lilli Marleen.

Unsre beide Schatten, sie sehn wie einer aus,
Daß wir lieb uns hatten, das sah man gleich daraus.

Und alle Leute wolln es sehn,
Daß wir bei der Laterne stehn,
Wie einst Lilli Marleen, wie einst Lilli Marleen.

Schon rief der Posten: "Sie blasen Zapfenstreich!
Es kann drei Tage kosten" - "Kamerad, ich komm ja gleich!"
Da sagten wir auf Wiedersehen,
Wie gerne wollt ich mit dir gehn,
Mit dir, Lilli Marleen, mit dir, Lilli Marleen.

Deine Schritte kennt sie, deinen schönen Gang.
Alle Abend brennt sie, mich vergaß sie lang.
Und sollte mir ein Leids geschehn,
Wer wird bei der Laterne stehn,
Wie einst Lilli Marleen, wie einst Lilli Marleen?

Aus dem stillen Räume, aus der Erde Grund,
Hebt mich wie im Träume dein verliebter Mund.
Wenn sich die späten Nebel drehn,
Werd ich bei der Laterne stehn,
Wie einst Lilli Marleen, wie einst Lilli Marleen.

Otóż Herkulesie moim zdaniem ta chropowatość daje "siłę" temu tekstowi, świadczy bowiem że był on tworzony nie przez poetę w zaciszu domu, przez poetę, który uczucia tego nie doświadcza osobiście, lecz tylko je sobie wyobraża i wyobrażenie opisuje, dbając przy tym o całą formalną stronę swojego wiersza. Ta "chropowatość" świadczy, że tekst był tworzony przez miotanego uczuciami chłopaka, który, tak jak umiał, wyraził te swoje uczucia.  Nadaje to znacznie większej wiarygodności i chyba w dużej mierze stanowiło o ogromnym powodzeniu tej piosenki.
Czyż mogłem pominąć ten aspekt w moim przekładzie?
Zdecyduj się jednak Herkulesie wypić piwo i zaśpiewać. Zobaczysz wtedy jak magiczna melodia Norberta Schulze "wchłania" te "chropowatości" i to zarówno w oryginale jak i w moim przekładzie.

Dominiko, nie zazdrość. Ty też możesz być "Lili Marlen" dla swojego mężczyzny (czy chłopaka). W tamtych czasach było o to łatwiej. Tym biednym zagubionym chłopcom w koszarach i potem w okopach, trzeba było okazać choć trochę ciepła, żeby wzbudzić w nich potężne uczucia. Zobacz, że w tym tekście właściwie Lili Marlen jest całkowicie bierna, stoi tylko ze swoim chłopakiem pod tą latarnią, nic nie wiemy co mówi, czy go chociaż całuje. Sama jej przychylna obecność potrafiła wzbudzić tak potężne uczucie. Właściwie tekst jest o tym żołnierzu, nie o niej.
Teraz już nie jest tak łatwo. No ale czy chciałabyś być Dominiko taką "lalką" co to stoi pod latarnią i nic nie mówi?
Teraz, w dobie partnerstwa, też może powstać wielkie uczucie. I jeśli powstanie, to jest ono znacznie silniej ugruntowane. I obie strony przyczyniają się, by je pielęgnować i rozwijać. I Ty możesz być taką " współczesną" Lili Marlen.
A, jeśli chodzi o mnie, to nie jestem poetą i nie mam żadnego swojego "dorobku", który mógłbym zamieszczać na tym forum. Myślę jednak, że możemy tu wymieniać swoje przemyślenia na różne tematy.

Herkulesie, trafiłem tu chyba przez przypadek, bo nawet nie pamiętam już, jak to było.


Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« Odpowiedz #14 : Sie 24, 2011, 23:35:17 »

Poczytałem, pośpiewałem i muszę przyznać, że nie spotkałem jeszcze lepszej polskiej wersji "Lili Marleen". To nie "kit", piszę to naprawdę szczerze.
Co do "chropowatości" tekstu jest chyba tylko jedna dobra rada. Skracać lub wydłużać sylaby. Lale Andersen poradziła z tym sobie "połykając" literki. Zamiast "wollen", śpiewała "wolln", zamiast "gehen", śpiewała "gehn". W niektórych regionach Niemiec jest to "normalna" wymowa tych słów. W innych regionach też zrozumieli.
Mimo to uważam, że to nie słowa tej piosenki uczyniły ją tak popularną.
Wątek ten zacząłem pisać pod wpływem programu w TV. Przed dwoma laty oglądałem ten program już po raz kolejny i po raz kolejny słuchałem "Lili" w różnych językach. Pisałem już na początku tego wątku, że Anglicy nie rozumieli słów tej piosenki, mimo to "przerywali ogień", gdy Niemcy puszczali przez megafony Lili Marleen. Pewien "czerwonoarmista" opowiadał, że znalazł w Berlinie megafon i płyty.
Z pośród wielu "znaleźnych" płyt, ta jedna jedyna była odtwarzana na prawie wszystkich weselach, które odbywały się w okolicznych wsiach byłego "czerwonoarmisty". Ci ludzie nawet nie mieli pojęcia o czym czy też o kim śpiewa Lale Andersen. Trendy i mody się zmieniają. To co było modne siedemdziesiąt lat temu, niekoniecznie musi podobać się dzisiaj. Jedno jednak nie ulegnie już zmianie.
Lili Marleen pozostanie na zawsze pierwszym międzynarodowym hitem, który nadawano na prawie całym świecie. Pomimo wielu zakazów, które w zasadzie nie powinny pozwolić "wypłynąć" Lili Marleen nawet na niemieckich rozgłośniach, przypadek zrobił z tego utworu coś, o czym jeszcze długo historycy, muzycy i poeci będą mieli o czym dyskutować.
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #15 : Sie 27, 2011, 14:50:20 »

Dziękuję, Herkulesie, za Twoją wysoką ocenę mojego przekładu. Naprawdę jest mi miło, bo jest to ocena człowieka, który (jak widzę z testów zamieszczanych na tych forach), zna się na rzeczy i nie szafuje zbytnio pochwałami. Przekładu dokonałem ze trzy lata temu i, nie wiedząc co z tym zrobić, schowałem "do szuflady". Ponieważ piosenka ta mnie fascynowała, co rusz szukałem w internecie czegoś o niej. W ten sposób znalazłem blog o capstrzyku (nawiasem mówiąc ciekawe jest pochodzenie tego słowa - Zapfenstreich), i dotarłem do przekładu Wojciecha Młynarskiego, przekładu finezyjnego, jak inne jego teksty, przekładu, który pokazał mi jak niedoskonały jest mój przekład. No, ale wróciłem do oryginału i po porównaniu, doszedłem do wniosku, że nie jest tak źle. Wiesz, Herkulesie, najtrudniej jest ocenić własną pracę. Dlatego Twoja ocena jest dla mnie ważna.
Wracając do tekstu Hansa Leipa, dowiedziałem się, że pierwsze trzy zwrotki zostały napisane w 1915 roku, a pozostałe dwie znacznie później w 1937 roku. Rzeczywiście te pierwsze trzy zwrotki są napisane " w czasie teraźniejszym", zaś te dwie końcowe - to wspomnienie. Chyba i mnie się to udało przekazać w moim przekładzie, choć o datach napisania tych zwrotek nie miałem pojęcia, po prostu starałem się jak najwierniej przetłumaczyć słowa piosenki.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10540



« Odpowiedz #16 : Sie 28, 2011, 00:31:50 »

Chyba każdy kto trochę w życiu czytał, jest w stanie zauważyć, że "Lili Marleen" nie jest tekstem homogenicznym. Sam nieco wyżej zauważyłeś: "Nie mówiąc już, że pierwsze dwa wiersze drugiej zwrotki są dwunastozgłoskowe, a np. te pierwsze dwa wiersze w pierwszej zwrotce są dziesięciozgłoskowe, a w innych zwrotkach jeszcze inaczej".
To może tylko oznaczać, że Leip pisał "na raty". Kiedyś "przykuty" chorobą do łóżka też trochę rymowałem. Czytając własne rymowanki po czasie, widzę różnicę pomiędzy tym co pisałem w czasie weny a tym, co pisałem "na raty". Leip prawdopodobnie poprawiał kilka razy "Lili Marleen". Zaczynając ten wątek wspomniałem o tym, że Hans Leip wydał zbiorek swoich rymowanek w roku 1937, to jest 22 lata po tym jak po raz pierwszy stojąc na warcie zrodziła się w jego fantazji "Lili Marleen". Jego pierwsze rymowanki były mało zrozumiałe do jego "otoczenia". Chcąc cokolwiek wydać, musiał sporo poprawiać. Chyba mu się udało.
Jest autorem tekstu piosenki, która na całym świecie jest uważana za pierwszy światowy przebój.
Dzisiaj światowe hity ukazują się co kilka miesięcy, ale tym pierwszym pozostanie na zawsze "Lili Marleen.

Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0.03 sekund z 19 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

amazingandninja tunake mustangi magicznestworzenia11 boombeachpolska