Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Maj 24, 2018, 10:53:21
 
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Zapomniany twórca  (Przeczytany 4112 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10614



« : Gru 22, 2008, 00:32:19 »

Nigdy wcześniej nie słyszałem o miejscowości Wagrein. Okolice St. Johann, to dla mnie Alpy, tyrolska muzyka i sporty zimowe. Kiedy stałem nad grobem Josepha Mohr w tej niewielkiej austriackiej miejscowości (Wagrein koło St. Johann), zapomniałem na chwilę, że jest minus jedenaście stopni.  Zapomniałem, że obecnie tysiące turystów rocznie przyjeżdża tutaj na narty lub snowboarding i chyba niewielu z nich wie, kto to był Joseph Mohr. Niewielu też chyba wie, że to właśnie tutaj w Wagrein, pochowany jest człowiek, którego utwór znany jest na całym świecie. Zastanawiałem się nad tym jak czasami los potrafi być niesprawiedliwy. Gdyby Joseph Mohr i Franz Gruber żyli dzisiaj, byliby gwiazdorami i multimilionerami. Gdyby za każdą płytę z ich utworem dostali złotówkę, ich fortuna przekroczyłaby miliard.
Obecnie ich utwór jest znany i śpiewany na całym świecie, słowa ich „dzieła” przetłumaczono na ponad 300 języków i dialektów. Niestety, los sprawił, że kiedy 04. 12. 1848 Joseph Mohr zmarł. „Majątek”, jaki zostawił po sobie, nie wystarczył na wykopanie grobu. Mohr, był księdzem. Był księdzem z powołania. O jego zaangażowaniu socjalnym w parafiach, gdzie przebywał opowiada się jeszcze dzisiaj. Mohr, był synem muzyka, często pisał teksty zazwyczaj o religijnej treści. Czasami komponował do tych tekstów melodie. Mohr niestety, nie potrafił swych kompozycji przelać na papier, nie znał nut i większość swoich kompozycji zabrał ze sobą. Przypadek jednak sprawił, że nie wszystkie jego utwory zostały zapomniane. W 1816 roku Joseph Mohr napisał jak zwykle coś „do szuflady”. Jak zwykle do tekstu skomponował sobie melodię, której nie potrafił zapisać w nutach.
Być może świat nie znałby dzisiaj jego dzieła, gdyby w kościele w Oberndorfie, gdzie Mohr był w 1818 księdzem, nie popsuł się positiv. Positiv jest namiastką organ. Instrumentu tego używano dawniej w kościołach. Było to krótko przed świętami Bożego Narodzenia. Na naprawę tego instrumentu nie było już czasu. Joseph Mohr, przypomniał sobie, że ma w szufladzie coś, co może doskonale pasować do chóru bez organ. Poprosił Franza Xawiera Grubera, nauczyciela muzyki aby zapisał na papierze nutowym i ewentualnie poprawił melodię, do napisanego wcześniej tekstu. Gruber poprawił dosyć dużo, chociaż czasu miał naprawdę mało. W ciągu dwóch dni napisał kilkanaście kopii, tekstu wraz z nutami dla chóru kościelnego. Dwudziestego czwartego grudnia, po południu miał trzy godziny czasu na próbę z chórem. Tak więc na szybko i z powodu defektu instrumentu kościelnego, powstało coś, co do dzisiaj potrafi wzruszyć miliardy ludzi. Dwudziestego czwartego grudnia 1818 w kościele w Oberndorfie, zaśpiewano podczas pasterki po raz pierwszy pieśń, która obeszła już cały świat. Po raz pierwszy świat usłyszał „Cichą noc”. Kolęda ta dotarła już do Aborygenów w Australii, Eskimosów w Laponii, Indian w brazylijskiej dżungli i Szerpów w Himalajach. Nie ma już chyba na świecie kraju, gdzie nie znają i nie śpiewają tej kolędy. Mało jest chyba ludzi na świecie, którzy nie potrafią zanucić „Cichej nocy” I w tym roku na pasterkach, będą na całym świecie śpiewać „Cichą noc”. Przypuszczam, że i ja jak co roku zaśpiewam „Cichą noc”. Wiem jednak, że w tym roku śpiewając cichutko, „Cichą noc” pomyślę choć przez chwilę, że właściwie przypadkowo stałem nad grobem twórcy kolędy, która właściwie tylko przez przypadek została zaśpiewana na pasterce 1818 roku, ale chyba nieprzypadkowo jest najbardziej znaną kolędą.

Joseph Mohr        Franz X. Gruber   

Kościół w Oberndorf, gdzie 24. 12. 1818 po raz pierwszy zaśpiewano "Cichą noc".
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #1 : Gru 29, 2011, 23:35:09 »

Herkulesie, chyba przypadło mi w udziale podejmować na nowo Twoje stare wątki i na dodatek takie, które nie zostały przez nikogo podjęte. No ale cóż, sprawa jest podobna jak w przypadku "Lili Marlen". Kolęda Cicha noc, choć znana i często wykonywana w Polsce, nie ma dobrego polskiego przekładu. Ten najczęściej śpiewany tekst:

Cicha noc, święta noc,
Pokój niesie ludziom wszem,
A u żłóbka Matka Święta
Czuwa sama uśmiechnięta
Nad dzieciątka snem,
Nad dzieciątka snem.

Cicha noc, święta noc,
Pastuszkowie od swych trzód
Biegną wielce zadziwieni
Za anielskim głosem pieni
Gdzie się spełnił cud,
Gdzie się spełnił cud.

Cicha noc, święta noc,
Narodzony Boży Syn
Pan Wielkiego majestatu
Niesie dziś całemu światu
Odkupienie win,
Odkupienie win.
 
Nie jest dobrym przekładem tekstu oryginalnego (np. w oryginale czuwa Święta Para, w tym przekładzie czuwa Matka Święta sama itp.)
Wykonywana jest jeszcze inna wersja:

Cicha noc, święta noc,
wszystko śpi atoli
czuwa Józef i Maryja
niech więc Boska ich Dziecina
w błogim pokoju śpi
w błogim pokoju śpi

Cicha noc, święta noc,
Tobie cześć chcemy nieść
Boś pastuszkom oznajmiony
przez anielskie Alleluja
Jezu, witamy Cię
Jezu, witamy Cię

Cicha noc, święta noc,
Boże nasz, serca masz
radość sprawia nam nowina
że nadeszła ta godzina
w którejś narodził się
w którejś narodził się

Jest ona trochę bliższa oryginalnemu tekstowi, ale jest ogólnie słaba, brakuje wielu rymów, tekst jest mało zrozumiały.
Jechałem 23 grudnia do Juraty, by spędzić tam święta. W samochodzie włączyłem kolędy, aby, słuchając ich, wprowadzić się w nastrój Świąt Bożego Narodzenia. Były tam röżne wykonania tych samych kolęd, w tym obie w/w wersje Cichej nocy. Słuchałem tego i myślałem sobie, że trochę szkoda, że tak piękna, o światowej sławie pieśń, nie ma dobrych polskich słów. W wieczór wigilijny, znów słuchałem tych kolęd i, po powrocie do pokoju, ogarnęła mnie pasja, by się zmierzyć z tym tekstem. Za oknem padał deszcz, szalała wichura, huczało morze, słychać było z pobliskiego kościoła dzwony wzywające na pasterkę. W takich okolicznościach powstał mój przekład kolędy Cicha noc. Zakończyłem około północy i odłożyłem pracę do rana, by zweryfikować to co napisałem. Nazajutrz stwierdziłem jednak, że nie mam co poprawiać. i tak już zostało. Przypomniałem sobie Twój opis okoliczności powstania tej pieśni i pomyślałem, że przedstawię Ci wynik tej mojej nocnej pracy. Oryginalnego tekstu nie muszę chyba podawać, bo zapewne go znasz. Oto kolęda Cicha noc w moim przekładzie:

Cicha noc, święta noc
Śpi już wszelka świata moc         
Czuwa tylko Para Święta
By dziecina uśmiechnięta
Spała w błogim śnie
By spała w błogim śnie

Cicha noc, święta noc
Już rozbrzmiewa tej wieści moc
Gdy anielskie alleluja
Wpierw pasterzy alarmuje,
Że Chrystus Zbawca jest tu
Że Chrystus Zbawca jest tu

Cicha noc, święta noc
Synu Boży, Twoja moc,
Poprzez uśmiech Twych Boskich ust,
Daje wiarę w zbawienie dusz,
Z chwilą narodzin Twych
Z chwilą narodzin Twych

Jurata, 24 grudnia 2011 roku



Oryginalny tekst Cichej nocy ma sześć zwrotek, ale najczęściej śpiewane są trzy (pierwsza, druga i szósta). Dlatego tylko te trzy przełożyłem. Podobnie zresztą te obie dotychczasowe polskie wersje, są przekładem tylko tych trzech zwrotek. Może kiedyś zmierzę się z pozostałymi zwrotkami.


Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10614



« Odpowiedz #2 : Gru 30, 2011, 16:55:36 »

Witaj Sławku, czasami tak bywa że historia lubi się powtarzać. Cieszy mnie, że ktoś zabrał głos w "zapomnianym" wątku o "zapomnianych twórcach".
Kiedy pisałem ten wątek, nie spodziewałem się długich dyskusji na temat najbardziej (chyba) znanej kolędy na świecie. Podobnie było z "Lili Marlen".
Jak wrócę do domu, poczytam i zaśpiewam Twój tekst. Już teraz mogę napisać, że Twoje tłumaczenie jest wierniejsze oryginałowi. W domu spokojnie poczytam sobie raz jeszcze i z pewnością skomentuję.
Pozdrawiam i powodzenia życzę
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #3 : Sty 04, 2012, 22:36:09 »

Witaj  Herkulesie! Te moje przekłady, to takie raczej ćwiczenia umysłowe, z których niewiele wynika. Czasem jednak ogarnia mnie chęć "zmierzenia się" z takim tekstem. Myślę, że nic w tym złego, a ludzie mają jeszcze większe dziwactwa. Nikt z mojego otoczenia nie posądziłby mnie o taką działalność. Dobrze, że na tym forum mam możliwość porozmawiać o tym z Tobą. Czekam więc na Twoją ocenę, bo wiem, że będzie bezstronna i kompetentna.
Pozdrawiam.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10614



« Odpowiedz #4 : Sty 17, 2012, 01:03:08 »

Pisząc 30 tego grudnia:
"W domu spokojnie poczytam sobie raz jeszcze i z pewnością skomentuję".
Nie spodziewałem, że podejmuję się trzynastej pracy Herkulesa.
Wiedziałem już wcześniej, że "Cicha noc" ma sześć zwrotek. Wiedziałem, że oryginalna wersja różni się od obecnej. Widziałem na własne oczy papier nutowy zapisany ręcznie przez Grubera. Czytałem oryginalną wersję "Cichej nocy" w muzeum (Stille-Nacht-Museum) w Hallein.
Co roku słyszę "Cichą noc". Znam język polski i niemiecki. W czym więc problem? Gdzie te trudności porównywalne z dwunastoma pracami Herkulesa?
Mogłem polecieć na łatwiznę. Mogłem napisać: Sławku, dobra robota. Nie skłamałbym. Ale czy o to Tobie chodziło?
Kiedy mówi się kobiecie, że ma ładne oczy albo miły, słodki głos, niekoniecznie trzeba się zagłębiać nad wartością kolorystyki oczu czy też słodkości głosu.
Kiedy jednak chce się oceniać czyjąś pracę, nie powinno się używać pustych sloganów.
Każdy, kto chociaż raz tłumaczył lub próbował tłumaczyć zetknął się z minimum jednym problemem. Problemem, który w zasadzie tylko tłumacz może rozwiązać.
Co jest ważniejsze, "dosłowność" czy sens? Są pojęcia, zwroty, hasła czy też przysłowia, które nie zawsze są lub mogą być przetłumaczone dosłownie. Tłumacząc dosłownie, zatraca się sens czy też pointę danej wypowiedzi. Są słowa, które z biegiem czasu zmieniły nieco sens, przestały być aktualne. Jak więc porównać oryginalny tekst sprzed dwustu lat, napisany po niemiecku przez Austriaka z obecnym Polskim? Nie na tym jednak problem się kończy.
Tekst, to tylko połowa piosenki. Celowo napisałem piosenki, bo nie tylko kolędy są tłumaczone. Ale ta połowa musi mieć sens, treść i rym. Ta druga połówka musi mieć takt i rytm. To wszystko musi być ze sobą zgrane. Michał Wiśniewski z "Ich troje" szybko zrozumiał jak dobrze sprzedaje się coś, co zostało już sprawdzone na innym rynku. Do cudzych hitów pisało się polski tekst i publika szalała. O tłumaczeniu tekstu mowy być jednak nie może.
Nie jestem teologiem i nie mogę porównywać celów duszpasterskich w Austrii roku 1816 z celami polskich duszpasterzy roku 2012. Jedno jednak mogę i chcę tutaj napisać.
Twój tekst jest ponadczasowy, Twój tekst jest najwierniejszym tłumaczeniem jakie kiedykolwiek czytałem lub słyszałem.
Raz jeszcze cofam się do "Lili Marlen", daję Ci słowo tłumacza przysięgłego, że nigdy nie słyszałem lepszego tłumaczenia.
Dzisiaj po raz drugi mogę napisać, że zrobiłeś coś wielkiego. Sławku, wierz mi to nie jest komplement wagi "masz ładne oczy" albo "masz słodki głos". To co robisz, to naprawdę dzieła, które mają sens, pointę, rytm i rym. Lepiej naprawdę nie można.
Ps. Sławku, nie wiem czym się zajmujesz, nie wiem jak zarabiasz na chleb. Jest mi to w zasadzie obojętne. Uważam jednak, że masz wielki talent. Zrozumieć, to jedno, przekazać, to drugie - Ty masz jedno i drugie.
Nie jestem muzykiem, ale mam wyczucie rytmu i wiem, że to "gra". Jestem tłumaczem, wierność i dosłowność tłumaczeń ma, bo musi mieć dla mnie znaczenie.
zaręczam, że nigdy jeszcze nie słyszałem i nie czytałem wierniejszego tłumaczenia "Cichej nocy". Jeśli kiedyś moje i Twoje wnuku będą śpiewać "Cichą noc" według Twojego tłumaczenia, to wypada mi tylko gratulować.
Tekst jest naprawdę wierniejszy oryginałowi jak obecne wersje.


Zapisane
Dominika
Szamanka
****
Offline Offline

Wiadomości: 2774


« Odpowiedz #5 : Sty 17, 2012, 10:36:11 »

Trudno zabierać głos, jeśli nie posiadam wystarczających informacji na powyższe tematy. Mogę jedynie poczytać i podziwiać Waszą pracę panie Sławku. Zdałam sobie również sprawę z trudności w tłumaczeniu tekstów oryginalnych na języki obce.Poeta zasiada za biurkiem i w przypływie''veny'' tworzy dzieła swoje, najczęściej nie myśląc o tym, że jego wiersze czy pieśni będą przekładane na języki obce dla szerszej publiki.
Wczoraj w wiadomościach dowiedziałam się, że ''Pan Tadeusz'' A Mickiewicza został przełożony na język koreański. Każdy kraj ma swoją kulturę inną obyczajowość i dlatego pomyślałam sobie, że tłumaczenie dzieł, to zajmujące i  trudne zajęcie, szczególnie kiedy chce się być wiernym źródłom.
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #6 : Sty 20, 2012, 00:11:57 »

Dzięki, dzięki Herkulesie za te piękne słowa. Dzięki nie tylko za to, że miło mi było to czytać, ale przede wszystkim za to, że, czytając to, nabrałem nadziei, że to, co napisałem, jest coś warte. Najtrudniej jest ocenić samego siebie, a ja mam raczej skłonność do niskiej samooceny. Twoje słowa pomogły mi lepiej na to  spojrzeć. A już ta wizja naszych wnuków śpiewających "Cichą noc" w moim przekładzie jest niesamowita. Coś by trzeba zrobić w tym kierunku, jakoś ten przekład spopularyzować, przekazać do publicznej wiadomości.
Te inne, mniej ścisłe, przekłady mogą mieć swoją autonomiczną wartość i w efekcie może powstać utwór nawet, w skrajnych przypadkach, górujący nad oryginałem, albo mu nie ustępujący. Ale nie jest to przekład, jest to raczej coś niezależnego, powstałego pod wpływem inspiracji utworem oryginalnym. Wczytuję się w słowa piosenki Marleny Dietrich z filmu "Błękitny Anioł". Istnieje polski przekład, wykonywany był przez Edytę Geppert. Ten przekład podoba mi się nawet bardzo, ma sens, ale wyraża inne myśli niż oryginalne słowa tej piosenki. Oceniam, że jest to dobra piosenka zainspirowana tym oryginalnym tekstem, treścią filmu, ale wiernym przekładem nie jest.
Jeśli oryginalne piosenki stały się wielkimi przebojami, a przecież piosenka to oprócz melodii także i tekst, to chyba warto postarać się przełożyć ten tekst jak najwierniej. Takie wielkie przeboje to "Lili Marlen", to kolęda "Cicha noc", to również wspomniana wyżej piosenka Marleny Dietrich.
Poniżej ten tekst w oryginale i w istniejącym polskim przekładzie:


Ein rätselhafter Schimmer,
Ein "je ne sais-pas-quoi"
Liegt in den Augen immer
Bei einer schönen Frau.
Doch wenn sich meine Augen
Bei einem vis-à-vis
Ganz tief in seine saugen
Was sprechen dann sie?:

Ich bin von Kopf bis Fuß
Auf Liebe eingestellt,
Denn das ist meine Welt.
Und sonst gar nichts.
Das ist, was soll ich machen,
Meine Natur,
Ich kann halt lieben nur
Und sonst gar nichts.

Männer umschwirr'n mich,
Wie Motten um das Licht.
Und wenn sie verbrennen,
Ja dafür kann ich nicht.
Ich bin von Kopf bis Fuß
Auf Liebe eingestellt,
Ich kann halt lieben nur
Und sonst gar nichts.
     Was bebt in meinen Händen,
In ihrem heißen Druck?
Sie möchten sich verschwenden
Sie haben nie genug.
Ihr werdet mir verzeihen,
Ihr müßt' es halt versteh'n,
Es lockt mich stets von neuem.
Ich find' es so schön!

Ich bin von Kopf bis Fuß
Auf Liebe eingestellt,
Denn das ist meine Welt,
Und sonst gar nichts.
Das ist, was soll ich machen,
Meine Natur,
Ich kann halt lieben nur
Und sonst gar nichts.

Männer umschwirr'n mich,
Wie Motten um das Licht.
Und wenn sie verbrennen,
Ja dafür kann ich nichts.
Ich bin von Kopf bis Fuß
Auf Liebe eingestellt,
Ich kann halt lieben nur
Und sonst gar nichts.

Polski tekst:

Wciąż mówisz o miłości
To jakoś głupio brzmi
Mów ze mną o tym prościej
Co masz powiedzieć mi.

To dla mnie nie nowina
Ta cała miłość twa
Bo na cóż jest dziewczyna
Taka, jak ja.

Ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
To się o mnie wie i nic więcej
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.

Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.

Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.

Bądź sam ze sobą szczery
I powiedz, czego chcesz
Czy chcesz być dla mnie pierwszy
Może ostatni też.

Dlaczego myślą gniewną
Wybiegasz w przód i wstecz
Pocałuj mnie, na pewno
To najważniejsza jest rzecz.

Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.
To już natura taka, to nie żaden grzech
Mnie samej czasem śmiech i nic więcej.

Kto jest silniejszy
Niech przyjdzie, niech mnie ma
Kto przyjdzie słabszy
Ten spali się, jak ćma.

Bo ja jestem tylko po to, żeby kochać mnie
I to się o mnie wie i nic więcej.


Autor: tłum. Janina Gillowa , muz. Holländer

Te polskie słowa naprawdę mi się podobają, powstała dobra piosenka.
No, ale nurtuje mnie myśl o bardziej wiernym przekładie, takim, który przekaże treść oryginalnego tekstu.
Nie jest to łatwe.
Witaj Dominiko, Twoje słowa przyjąłem z dużą radością i cieszę się, że uczestniczysz w tej naszej dyskusji o dawno już nieczynnym wątku. Wątek ten powoli się zmienia z dyskusji o kolędzie Cicha noc, na dyskusję o przekładach tekstów. Nie wiem, czy regulamin Olimpu pozwala na takie rzeczy.
Swoją drogą naprawdę mi trudno wyobrazić sobie Koreańczyka czytającego "Pana Tadeusza" po koreańsku.


Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10614



« Odpowiedz #7 : Sty 30, 2012, 00:54:26 »

Przyznam szczerze, że codziennie "gryzło"  mnie sumienie iż nie dopisywałem się do tego wątku. Jednak jak już wcześniej pisałem, powiedzieć kobiecie, że ma ładne oczy lub piękny głos, to nieco inne zagadnienie. Czymś zupełnie innym jest zająć stanowisko lub ocenić czyjąś pracę.
Pisałem już w moim poprzednim poście o Michale Wiśniewskim, który bardzo często "adoptował" hity niemieckich list przebojów. Dopisywało się do tego polski tekst, z "chwytliwym" hasłem lub miłosnym wyznaniem i publiczność szalała, płyty "same się sprzedawały". Z tłumaczeniem jednak niewiele ma to wspólnego. Podobna sprawa jest z tekstem piosenki z filmu "Błękitny Anioł" wykonywany był przez Edytę Geppert. Należy sobie jednak zadać pytanie czy "dosłowność" tego przekładu (nie tłumaczenia) była celem autora tego tekstu.
Im dłużej zajmuję się tłumaczeniem, tym częściej dochodzę do wniosku, że tłumaczenie to też sztuka sama w sobie. Aby być dobrym tłumaczem nie wystarczy znajomość innego języka. Mentalność, religia czy też ideologia są czasami większymi przeszkodami w tłumaczeniu jak sam tekst. Wystarczy porównać tekst "Międzynarodówki", aby zrozumieć że ideologia i mentalność różnych narodów, nakazują niekoniecznie dosłowne tłumaczenia tekstów. Podobnie jest z religią. Podobnie jest w politycznej propagandzie. Wiem, wiem, sztuka cierpi, ale zawsze tak bywało, że sztuka "leżała" pod marketingiem. Ponieważ doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie chętniej pracują dla zysku jak dla przysłowiowej idei, moje uznanie dla Twoich tłumaczeń jest dosłownie bezgraniczne. Komu chce się dzisiaj pracować "za friko"? Kto jeszcze chce bezinteresownie wzbogacać polską kulturę o wierne tłumaczenia dzieł uznanych za światową kulturę?  Komu dzisiaj jeszcze chce się pracować dla idei?
Tłumaczenie nie jest dla mnie głównym źródłem dochodów. Jestem tłumaczem więcej z przypadku jak z wyboru. Jeśli jednak tłumaczę, staram się to robić sumiennie i "z sercem".
Kiedyś czytałem dużo niemieckiej poezji, starałem się zrozumieć "podteksty" i pointę. Starałem się zrozumieć mentalność autora i to co chciał przekazać. Jeśli mi się coś naprawdę podobało czytałem po raz drugi i trzeci. Później treść z podtekstami i pointą starałem się napisać z rymem po polsku. Zazwyczaj bywało tak, że kiedy uchwyciłem pointę, musiałem zrezygnować z "dosłowności", kiedy coś tłumaczyłem dosłownie, cierpiała pointa. To co widzę u Ciebie, to niesamowita lekkość połączenia "dosłowności" z pointą. Do tego jest potrzebny ogromny zasób słów w obu językach, znajomość mentalności i kultury obu narodów i talent do rymowania.
Sławku, jest już po północy, nie jestem homoseksualistą. Nie ma więc powodów abym Ci o tej porze pisał komplementy typu "masz ładne oczy".
Mogę jednak napisać masz talent. To co zaprezentowałeś nam na tym forum jest sztuką przez duże "S". Pisz tutaj częściej i więcej.
Jesteś naprawdę wzbogaceniem tego forum.
Pozdrawiam z uznaniem.

Ps. Od dzisiaj należysz do V.I.P - ów naszego forum. Dla wyjaśnienia pragnę przypomnieć, iż nie jest to funkcja administracyjna. VIP, może (zawsze) zmienić lub skorygować treść własnych postów. W zasadzie tego rodzaju uprawnienia powinien mieć każdy użytkownik, jednakże po kilkunastu próbach niszczenia tego forum, postanowiliśmy ograniczyć uprawnienia nowo zarejestrowanym  użytkownikom forum.
Zapisane
Dominika
Szamanka
****
Offline Offline

Wiadomości: 2774


« Odpowiedz #8 : Sty 30, 2012, 20:29:17 »

Cytuj
Swoją drogą naprawdę mi trudno wyobrazić sobie Koreańczyka czytającego "Pana Tadeusza" po koreańsku.

Pierwsze strofy wiersza odczytane po koreańsku brzmiały całkiem obco. Duży uśmiech
Dlatego dopiero po tej wiadomości zaczęłam się zastanawiać i doceniać tłumaczy tekstów.A gdybym tak umiała język niemiecji, to pewnie w pełni mogłabym docenić pana Sławku zaangażowanie i wkład pańskiej pracy.Niestety biegle władam rodzimym językiem, choć przyznam, że z błędami(wstydliwie), zdając sobie sprawę ze swojej niedoskonałości i ubogości, tym bardziej podziwiam pana, bo i z mądrym miło podyskutować. Mrugnięcie
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #9 : Lut 13, 2012, 23:51:57 »

Cóż mam powiedzieć, Herkulesie, na tak piękne słowa. Dziękuję i postaram się zasłużyć na te pochwały, bo, w moim odczuciu, jeszcze na nie nie zasłużyłem. Czuję się niezwykle zaszczycony nadaniem mi tego tytułu, choć zdaję sobie sprawę, że mój udział w forum jest niewielki, szczególnie w porównaniu z takimi tytanami jak Ty i Dominika ( przepraszam, że nie wymienię tu innych, którzy powinni być też w tym gronie wymienieni).
Moje zajęcia zawodowe, jak i pewien brak systematyczności, nie pozwalają mi być takim aktywnym uczestnikiem tego forum. Działam raczej "zrywami" i pozwól, że tak będę uczestniczył w tych naszych kontaktach.  Ponieważ noblesse oblige, postaram się czasem zaciekawić Was czymś.
Myślę teraz często o tekście piosenki Marleny Dietrich z filmu "Der blaue Engel". Jeśli mi się uda przełożyć, nie omieszkam tego napisać.
Dominiko, nadal nie mogę sobie wyobrazić Pana Tadeusza po koreańsku, ale to chyba dlatego, że jest to język całkiem mi obcy, nie tylko obcy w tym znaczeniu, że go nie znam, ale przede wszystkim w tym, że należy on do całkiem odrębnej grupy językowej, w żaden sposób chyba nieporównywalnej z "naszymi" językami - słowiańskimi, romańskimi, czy germańskimi. Całkowicie różna jest też chyba mentalność Koreańczyków, w porównaniu z naszą. Co nie znaczy, że Polak i Koreanka, lub odwrotnie, nie mogą się pokochać i stanowić nawet całkiem udanej pary. Jedną taką parę widuję nawet ( z daleka) i wydaje mi się, że jest to bardzo piękna para. Mają kilkunastoletniego syna. Poza tym, mimo tak różnej mentalności, na przykład muzyka jest tym co możemy z nimi czuć wspólnie. Nie przypadkiem, Japończycy, czy Chińczycy odnoszą sukcesy na koncertach szopenowskich. Z drugiej strony, kiedy słyszę narodową muzykę chińską, wykonywaną na tych ich instrumentach, to nie bardzo trafia to do mnie. Mimo wszystko, jestem przekonany, że Koreańczycy mają swoją piękną poezję, a może nawet i Pan Tadeusz, jeśli dobrze przełożony, potrafi im się spodobać. Tym bardziej, że i oni, podobnie jak my Polacy, mieli swój czas niewoli, a i teraz przeżywają czas podziału na dwa odmienne, a nawet wrogie państwa, co na pewno jest dla nich przeżyciem traumatycznym. W takim właśnie nieszczęściu wyostrza się wrażliwość narodowa. U nas wtedy, gdy byliśmy w niewoli, powstała wielka poezja. Chociaż są kraje, które nie były w niewoli i mają wielką poezję np. Rosja, Niemcy, Francja, Anglia.  Myślę, że jest to sprawa warta oddzielnego wątku na naszym forum.
Zapisane
Dominika
Szamanka
****
Offline Offline

Wiadomości: 2774


« Odpowiedz #10 : Lut 16, 2012, 20:52:05 »

Panie Sławku.
Po Koreańsku słyszałam tylko pierwsze wersy ''Pana Tadeusza'' i dla mnie brzmiały co najmniej dziwnie, nieswojsko, wręcz śmiesznie, ale uczułam w sercu miłe łechtanie że dzieło Adama Mickiewicza jest przekładane na języki obce. Miło wiedzieć, że nasza polska literatura idzie w świat do innych kultur, że inne narody będą czytać naszego poetę. Chichot Mrugnięcie

Pozdrawiam miło.
Zapisane
Herkules
Administrator
*****
Offline Offline

Płeć: Mężczyzna
Wiadomości: 10614



« Odpowiedz #11 : Lut 20, 2012, 18:29:00 »

Moje zajęcia zawodowe, jak i pewien brak systematyczności, nie pozwalają mi być takim aktywnym uczestnikiem tego forum. Działam raczej "zrywami" i pozwól, że tak będę uczestniczył w tych naszych kontaktach. 

Znam problemy wynikające z braku czasu. Sam ostatnio byłem tak "zalatany", że nie wiedziałem od którego problemu zaczynać, a który przesunąć.
Kończę kawę i jadę do Frankfurtu na lotnisko. Zapominam o problemach, stresach itp.
Mam nadzieję, że po powrocie wrócimy do tematów muzyki, tłumaczeń i zapomnianych twórców.
W końcu jak sam pisałeś, szlachectwo zobowiązuje.  Duży uśmiech
Zapisane
swalczak
V.I.P.
***
Offline Offline

Wiadomości: 12


« Odpowiedz #12 : Lut 21, 2012, 10:17:32 »

A więc, szczęśliwej podróży, Herkulesie.
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Strona wygenerowana w 0.087 sekund z 20 zapytaniami.

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

swiatludzkichemocji polishmaxlive fifa-power watahawykletych argetlam